GW: Skrzypiński już wygrywa!
Gazeta Wyborcza
Arkadiusz Skrzypiński (Vobis Start Szczecin/Team Sopur) wygrał wyścig na tzw. rowerach ręcznych podczas półmaratonu w Poznaniu. - Pierwszy start w kraju w tym roku i od razu wygrana. To musi cieszyć - mówi szczeciński kandydat do medalu w paraolimpiadzie w Londynie.
Zwycięstwa nie należy traktować jako niespodzianki. Skrzypiński od kilku sezonów jest zawodnikiem nr 1 w Polsce w rywalizacji na handbike'ach. Jego upór, siłę i profesjonalizm dostrzegli również opiekunowie zawodowej drużyny - Sopur. Niemcy (choć skład jest międzynarodowy) zaproponowali współpracę, która rozpoczęła się przed rokiem. A w tym - wyniki mają być jeszcze lepsze.
- Ostatnie miesiące uważam za bardzo dobre. Parę tygodni przesiedziałem ze swoim klubem na Wyspach Kanaryjskich, zaliczyłem tam setki kilometrów na asfalcie, dokonano w moim handbike'u pewnej technicznej rewolucji. Przy okazji wystartowałem w I Vuelta Playa Blanca, gdzie w mocnej obsadzie rozbiłem razem z kolegami bank - podkreśla z humorem Skrzypiński.
Od paru tygodni trenuje w Szczecinie pod okiem trenera kadry Tomasza Bartosika i Krzysztofa Krupeckiego (trener wioślarzy, współpracujący z kadrą).
- W Szczecinie trenuję w większej grupie! KSI Start wzbogacił się o nową zawodniczkę - Renatę Kałużę z Zakopanego - mówi.
Co bardzo ucieszyło Skrzypińskiego w ostatnich tygodniach, to przedłużenie współpracy sponsorskiej z firmą Vobis, co zapewnia mu spokój w przygotowaniach.
- A to bardzo istotne, bo w Sopurze zaczynam powoli spełniać rolę lidera. Udało mi się złapać więcej pewności siebie, luzu - dodaje.
Przerywnikiem treningów w rejonach naszego miasta będą wypady na krajowe zawody. Pierwszy - do Poznania i od razu wygrana.
- Zwycięstwo cieszy, ale chyba jeszcze bardziej podobało mi się "rozdawanie kart". Dzięki dobrej taktyce Zbyszek Wandachowicz zapewnił sobie pewne drugie miejsce. Wiem, że jak na polskie warunki dysponuję tak kosmicznym sprzętem, że wystarczy mi, że nie spadnę z ramy, a handbike już sam mnie na metę zawiezie. Wandachowicz dysponuje od roku bardzo dobrą konstrukcją tej samej firmy, ale postęp idzie tak szybko, że moja rama przez ten czas zmieniła się jakieś sześć razy - wyjaśnia.
Teraz Skrzypiński skupia się na kolejnych startach. W czwartek jedzie do zakładów Sopura, a w Wielką Sobotę startuje we francuskim Rosenau w wyścigu z cyklu European Handbike Circuit. Jest to takie tradycyjne europejskie otwarcie sezonu. - Będzie pewnie z 200 zawodników z całego świata, bardzo szybka trasa i punkty kwalifikacyjne do igrzysk w Londynie. Można powiedzieć, że rozpoczyna się prawdziwa walka. Międzynarodowy debiut zaliczy z tej okazji również Renata Kałuża i coś mi w duszy mówi, że ona też pojedzie do Londynu i wróci z medalem. A skoro już tak mówię, to pewnie tak będzie. Nie lubię się mylić - mówi z uśmiechem Arek.
W święta zapowiada się odpoczynek (po powrocie z Francji), ale i poniedziałkowy trening.
- Nie mogę zbyt dużo zjeść. Zbijam wagę, bo chcę wreszcie przywieźć medal z mistrzostw świata - zaznacza.
lis
| < Poprzednia | Następna > |
|---|























