Głos Szczeciński
Arkadiusz Skrzypiński to mistrz i rekordzista kraju w maratonie na ręcznym rowerze. Na co dzień Arek porusza się o kulach, ale kiedy wsiądzie na wózek wyścigowy lub specjalistyczny rower nikt nie ma wątpliwości, że to prawdziwy sportowiec.

Od kilku lat Arek reprezentuje barwy klubu Vobis Start Szczecin. Jednak ten sezon był dla niego wyjątkowy. Przesiadł się z wózka na handbike, czyli rower ręczny. Sukcesy przyszły natychmiast. Mistrzostwo Polski zdobyte w Poznaniu oraz rekord kraju pobity podczas maratonu we Frankfurcie (1:12.43) mogą napawać optymizmem.
Rower na ręce
- Rower ręczny robi furorę wśród osób niepełnosprawnych, pozwala bawić się w kolarstwo i cieszyć życiem - mówi Arkadiusz Skrzypiński.
Handbike także integruje. W organizowanych na całym świecie zawodach na handbike'ach startują również pełnosprawni zawodnicy. Jednak w kraju Arek nie ma sobie równych. Jest najlepszy w kategorii skupiających wszystkich, czyli open.
W Polsce ta dyscyplina rozwija się w bardzo szybkim tempie a nasi sportowcy - o czym mało kto wie - odnoszą znaczące sukcesy i śmiało rywalizują z najlepszymi na świecie. Od lat na międzynarodowej arenie widoczny jest Bogdan Król a Tomasz Hamerlak (medalista maratoński z paraolimpiady w Atenach) planuje przesiadkę z wózka sportowego na handbike. Mamy też w Polsce utalentowane panie, np. Monika Pudlis w New York City Marathon była trzecia.
A kadry nie ma
- Dla mnie ten temat jest również bliski i ważny - jestem rekordzistą i mistrzem Polski, a w światowych rankingach udało mi się znaleźć w pierwszej 20-tce - podsumowuje udany sezon Skrzypiński. - Handbike to moja pasja, duma i sposób życia. Dlatego martwię się problemami związanymi z powołaniem oficjalnej kadry Polski w tej dyscyplinie sportowej.
A jej wciąż nie ma. W Polsce nie ma związku skupiającego handbike'owców, choć wielu zawodników pisało już w tej sprawie do ministerstwa lub nalegało na warszawską radę główną Klubu Inwalidów Start. Najbliższa paraolimpiada za niespełna trzy lata. Szkoda byłoby zmarnować szansę. Tym bardziej, że udział w najbliższej olimpiadzie w Pekinie to przecież marzenie każdego sportowca. Szczególnie gdy wierzy, że mógłby do Polski wrócić z medalem.
Problem tkwi również w finansach. Nowoczesny sprzęt kosztuje, a świat cały czas idzie do przodu. Żeby wyniki Polaków mogły być jeszcze lepsze, trzeba czegoś więcej niż samego wysiłku i ciężkiej pracy na treningach.
Zapał Arka, zapałem innych
- Zwyciężamy w wielu imprezach dzięki własnemu zapałowi i wsparciu sponsorów. Nasz udział w zawodach i osiąganie wyników jest możliwe, jeżeli przekonamy innych do współfinansowania wyjazdów czy zakupu lepszego sprzętu. Pomimo pomocy sponsorów, bez oficjalnej kadry Polski, nie mamy szansy na medal w mistrzostwach świata, czy na Paraolimpiadzie - twierdzi Skrzypiński.
Arkowi pomaga m.in. firma Vobis. Wiadomo już, że dzięki finansowemu wsparciu szczecinianin pojedzie w okresie zimowym na kilka tygodni do Australii, gdzie w marcu (5-20.03.2006), będzie mógł przygotowywać się w doskonałych warunkach (na asfalcie) do sezonu letniego. Jako ciekawostkę warto podać, że nad kondycją Skrzypińskiego pracuje były trener kadry wioślarzy, doktor Instytutu Kultury Fizycznej w Szczecinie - Krzysztof Krupecki. Arek jest więc w dobrych rękach.


























