onet.pl: Nie jestem kosmitą
onet.pl
Niepełnosprawny od urodzenia. Od urodzenia optymista. Nigdy nie miał problemów z zaakceptowaniem swojej niepełnosprawności. Stał się znany dzięki sportowi. Najlepszy specjalista od jazdy na handbike’ach w Polsce, zwycięzca prestiżowych maratonów w Bostonie i Nowym Jorku. Z Arkadiuszem Skrzypińskim rozmawia Daniel Bednarek.
- Czeka pana wyjazd do Bejrutu. Ciekawa perspektywa.
- Nienajgorsza. Od nowego roku będę reprezentował najlepszy handbikowy team na świecie, niemiecki Sopur. Jeździ tam m.in. Edward Maalouf, Libańczyk mieszkający w Holandii. Jak dla mnie to jest jednak Polak, bo nawet zna nasz hymn. To na jego zaproszenie udaję się do Bejrutu, gdzie wystartuję w tamtejszym maratonie. Miałem tam być dwa lata temu, ale akurat ktoś coś wysadził, potem Izrael przyleciał, coś zbombardował, więc wyjazd nie wypalił. Myślę, że teraz się uda (udało się, bohater tego wywiadu wrócił z Bejrutu bez komplikacji, a w maratonie zajął czwarte miejsce – przyp. DB).
Zobacz galerię zdjęć Arkadiusza Skrzypińskiego
- Skąd w panu tyle optymizmu?
- Taki już po prostu jestem. Nigdy nie byłem stworzony do narzekania. Wychodzę z założenia, że zawsze trzeba iść do przodu. Ja nigdy nie miałem marzeń, zawsze miałem przede wszystkim cele. A jeśli nie uda się zrealizować jakiegoś celu, to tak bardzo nie boli. Można odłożyć go na później. Mam czas. Jeżeli przeżyję w Bejrucie, to jeszcze trochę pociągnę. Wszystko po kolei.
- Ale nie ma pan żadnych marzeń? Jakoś trudno w to uwierzyć…
- Nie, marzenia mogą się nie spełnić. Po co je mieć?
- Czyli jest pan realistą?
- Nie czarujmy się. Ja naprawdę mam bardzo dużo szczęścia w życiu. Chyba przeczę wszystkiemu temu, co może sobą reprezentować osoba niepełnosprawna w Polsce. Nigdy nie widziałem żadnych problemów. Jakoś sobie radzę w życiu, z ludźmi. Dosyć dobrze wychodzi mi sport, którym się zajmuję., Mam straszne szczęście do ludzi. Gdybym sobie coś zamarzył, to jeszcze nie wyjdzie… Więc po co?
Więcej…