Arkadiusz SKRZYPIŃSKI

Team Sopur - Vobis Start Szczecin, kolarski Mistrz Świata 2010

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Dziennik 2006

Sukces w sporcie

Drukuj PDF

Ryzyko, wiara

Długo już chodzi mi po głowie trochę myśli, które chcę tu stopniowo napisać. Jestem na sportowej drodze i myślę, że powoli dociera do mojej głowy wiedza o czynnikach jakie trzeba spełnić aby osiągnąć sukces.

Pierwszym, o którym chcę wspomnieć jest "ryzyko". Jestem pewien, że trzeba je podejmować. Zachowawcze podejście w żadnej dyscyplinie sportu nie może gwarantować sukcesu. Wyjątkiem są tylko ludzie, którzy biją swych rywali o 3-4 klasy, oni mogą sobie czasem pozwolić na taką ekstrawagancję, choć jest to zachowanie niewskazane. Ile razy mecze drużyn piłkarskich będących na minimalnym prowadzeniu kończyły się remisami, nawet porażkami? Jak skończyła się dla Rosjan "pewność siebie" w siatkarskim meczu z Polską przy prowadzeniu 2:0 na MŚ? Pewność siebie, zachowawcze podejście, lekceważenie rywala może "zabić".

Wrócę jednak do ryzyka. Często jest to jedyna droga do sukcesu. Ryzyko połączone z zaskoczeniem może dawać piorunujące efekty. Jak się to ma do Handbike'ów? Podam przykład: Alejandro Albor na kolarskich MŚ zaatakował praktycznie na linii startu. Chyba nikt nie wierzył że może uciekać cały dystans w ulewnym deszczu. On to zrobił i jest dziś mistrzem Świata, ryzyko się opłaciło.

Co robić jeśli znajdujemy się w wyrównanej grupie? Wtedy trzeba myśleć, szukać detali, wszystkiego co może zwiększyć szanse, zmęczyć rywali, zniechęcić ich. Potrafisz jechać pod górę? To dawaj na max'a i się jeszcze uśmiechaj, jeśli nie na pierwszej to na trzeciej górce będziesz już sam. Sprzęt? Ryzykować, ryzykować i ryzykować. Wierzyć w to co się zrobiło, wymyśliło. Mój handbike do dziś jest nietypowy na światowych trasach. Gdy go zamawiałem to zrobiłem praktycznie wszystko inaczej niż jest w standardzie. Inna długość korb napędowych, szosowa kaseta (choć w świecie prawie wszyscy używają górskich), pozycja siedzenia, oparcie (a właściwie jego brak). Nie wiedziałem jak ma być, ale czułem jak ma być. Mogłem się strasznie mylić. Totalne ryzyko, które się finalnie opłaciło. Już wiem że w roku przyszłym też zaskoczę świat czymś nowym, mam coś co powinno dać mi większą moc. Nie jestem tego jeszcze pewien, ale czuję że tak będzie. Ryzykować można też oponami. Naprawdę jest między nimi różnica nie tylko w cenie! Myślę że bardzo mi pomógł ryzyk/fizyk z oponkami, które "strzelają" w rękach. Guma zawsze wytrzymywała i dawała mi cenny czas, oszczędność siły. To wszystko to detale, które składają się na sukces. Ryzyko, wiara, zaskoczenie.

Ból

Ból trzeba lubić, szanować. Bólu trzeba słuchać, umieć zrozumieć. Ból nie jest zły, przesyła nam bardzo cenne informacje podczas zawodów, treningu.

Gdy się odezwie na treningu najczęściej to oznacza "czas kończyć". Na zawodach co innego, oznacza że rywale mogą mieć podobny problem. I co z tego? Bardzo dużo! Pokonaj ból, jedź dalej. Znaczy to że dajesz z siebie wszystko. Znaczy że możesz wygrać, to również znaczy że gdy przegrasz, gdy się nie uda to będziesz wiedział że zrobiłeś wszystko, że po prostu był ktoś od ciebie lepszy i zasłużył na zwycięstwo.

Koncentracja

Bez koncentracji na treningu ciężko coś zrobić. Zwróć uwagę, że gdy twe myśli krążą gdzieś daleko to wykonujesz wolniejsze ruchy, mniej dokładne. Praca traci sens, szkoda czasu.

Na zawodach koncentracja jest wymagana przez 100% czasu, mózg musi pracować pełną parą. Trzeba cały czas obserwować groźnych rywali, sprawdzać ich "taktykę na dziś", wiedzieć co planują, jak wyglądają. Dobrze jest znać trasę i mieć "własny plan", realizować go.

Jest ciekawy "efekt uboczny" koncentracji. Startowałem już w paru miejscach na Ziemi i NIC nie widziałem. Np. kilka razy przejechałem cały Berlin, byłem w Londynie. W miastach tych trasa prowadzi obok wspaniałych budowli architektonicznych. Często widzę materiał z TV, fotografie i zawsze jestem zaskoczony miejscami, w których byłem, a nie widziałem.

"Iskra"

Koncentracja, ryzyko i wiara do sukcesu mogą nie wystarczyć. Wiele można wypracować, ale nie wszystko. Bez daru od Boga, jego iskry, talentu na sportowy szczyt można nie wejść nigdy. Ja może i jakieś predyspozycje, zdolności mam, ale czy posiadam tą "iskrę"? Raczej nie, ale wierzę w siebie, w to co robię. Za kilka lat poznam odpowiedź gdzie można dojść dzięki ciężkiej pracy.

Fundusze

Ostatnia część, smutna część. Możesz mieć dar od Boga, talent, wszystko i nie móc nic osiągnąć. Niestety nastały czasy, że nie ma już taniego sportu, wszystko kosztuje. Wielkich pieniędzy potrzeba na sprzęt, nawet na małe detale, które składają się na jego jakość. Gdy nawet zdobędziesz bajeczny sprzęt to ile czasu on będzie najlepszy? Kiedy nastąpi postęp technologiczny? I co potem?

Tylko treningi? Nie pojechać na zawody? Krajowa wyprawa może sporo kosztować, a co dopiero zagranica gdzie rywali więcej, ciekawiej. A odżywki, odnowa biologiczna? Jest tego pełno. Jak to opanować bez funduszy? Odpowiedź: nie da się.

Ja miałem strasznie dużo szczęścia rozpoczynając współpracę z firmą Vobis. Dzięki sponsoringowi nie mam żadnych kłopotów patrząc od strony sportowej. Mam doskonały sprzęt, wspaniałych współtowarzyszy sukcesów. Cały zastęp ludzi bez których dalej sportem bym się jedynie bawił. Tej internetowej strony by nie było. By nie było medalu Mistrzostw Europy, Pucharu Świata, niczego by nie było (jak w Białymstoku:). A tak wszystko się ciągle rozpędza i myślę że w roku przyszłym was wszystkich jeszcze parę razy zaskoczę. KONIEC

W drodze do Pekinu

Drukuj PDF

"W drodze do Pekinu - szczecińscy sportowcy" pod taką nazwą w szczecińskim Urzędzie Miejskim, na piętrze zajmowanym przez Prezydenta Miasta Piotra Krzystka, od wczoraj można oglądać galerię fotografii sportowców, stypendystów miasta przygotowujących się do Pekinu.

Galeria Prezydenta Szczecina

Na Zamku Książąt Pomorskich...

Drukuj PDF

...w sali Anny Jagiellonki odbyło się spotkanie podsumowujące wyniki sportowe województwa zachodniopomorskiego w roku sportowym 2006. Na spotkaniu oprócz Marszałka Województwa obecni byli posłowie, senatorowie, wiceprezydent Szczecina i wielu innych znamienitych gości w postaci trenerów i działaczy. Najważniejsi byli jednak tego dnia sportowcy z pływakami Katarzyną Baranowską, Przemysławem Stańczykiem, Mateuszem Sawrymowiczem i wioślarzem Markiem Kolbowiczem na czele.

  "Serdecznie gratuluję wspaniałych wyników sportowych osiągniętych w roku 2006. Dziękuję za godne reprezentowanie Polski i naszego regionu na krajowych i międzynarodowych arenach.
  Życzę równie znakomitych wyników w roku przyszłym oraz spełnienia wszystkich planów sportowych i w życiu osobistym."

  List gratulacyjny o takiej treści podpisał Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Zygmunt Meyer.

2006: jak to było?

Drukuj PDF
   Pierwszy raz w życiu miałem doskonałe przygotowania do sezonu. Najpierw trening na rolce, na siłowni. Wszystko zgodnie z planem dr Krzysztofa Krupeckiego.
  W marcu dzięki sponsoringowi firmy Vobis udałem się na kilka tygodni do Perth w Australii. Tam fantastyczne warunki, piękna pogoda, perfekcyjna organizacja. Spotkania i wszelka pomoc ze strony Polonii. Oprócz treningów były i starty. Dziś mogę powiedzieć, że jestem brązowym medalistą Otwartych Mistrzostw Australii w Jeździe Indywidualnej na Czas. Potem był jeszcze start w zawodach Pucharu Świata 'Wild West' Hand Cycling Tour. Pięć dni MORDERCZEGO wyścigu. Nie pogoda (codziennie ponad 35 stopni), a straszne podjazdy, codziennie góry po 11 procent nachylenia. Zabiło to wielu zawodników, którzy nie wytrzymali trudów, w co by jednak nie mówić w okresie przygotowawczym do europejskiego sezonu. Sporo zawodników nie podniosło się do dziś. Byłem trzeci, co miało zasadnicze znaczenie w zdobyciu finalnie Pucharu Świata.
  Kwiecień to pechowe starty w Bonn i Hamburgu, oraz zwycięstwo w Dębnie.
  Maj to udany start w Düsseldorf'ie, a także zdjęcie z linii startu w Mannheim (kilka minut wcześniej przeszła nawałnica, która spustoszyła całą okolicę, wyrywała drzewa). Mega ciekawy wyścig w Einhausen, w którym to ścigałem się z całą koalicją Niemców. Wszyscy rywale byli skupieni na mnie, ja musiałem obserwować wszystkich. Niestety dałem się jednak na finiszu zaskoczyć i byłem drugi. Dużo do myślenia dał mi słaby występ na czas w szwajcarskim Schenkon (mam nadzieję, że wyciągnąłem dobre wnioski).
  Czerwiec to zwycięstwa w Polsce i trening pod (dla mnie) "zawody sezonu", czyli Mistrzostwa Europy.
  Lipiec to przegrana w ME na czas i totalny luz (na nic nie liczyłem) ze startu wspólnego co dało brązowy medal. Przez 40 minut byłem Chorwatem (pojechałem gościnnie w chorwackiej drużynie na czas). Potem kilka tygodni prawdziwego odpoczynku, zapomnienia co to jest sport. Na koniec miesiąca przegrana w Polsce.
  Sierpień to prawdziwe nerwy. Kolejna porażka i zwycięstwo w Polsce. Blady występ w Wiedniu.
  Wrzesień to tradycyjnie eksplozja formy i kłopoty zdrowotne (jak to się dzieje?). Moje zwycięstwo roku w Londynie podczas Tour of Britain i wygrana w Belgii dały mi baaaardzo niespodziewanie Puchar Świata. Miałem fantastyczny wyścig (trzecie miejsce i rekord Polski) w Berlinie. Zdobyłem też ogromne doświadczenie startując w Szwajcarii, w kolarskich Mistrzostwach Świata. Porażka na czas pokazała gdzie popełniam błędy, a start wspólny w przenikliwym zimnie i ulewie odkrył we mnie głębsze rezerwy. Przegrany medal MŚ o sekundę pozwolił jednak uwierzyć w siebie co mam nadzieję zaowocuje w przyszłości.
  Październik to jaki/taki występ w Kolonii, najlepszy start w Polsce (Poznań) i wielki finał sezonu we Frankfurcie, po którym wiele sobie obiecywałem, a oczywiście przegrałem o jedną sekundę.
  Hitem były jeszcze jesienne treningi na terenach zagrożonych wścieklizną, bo do takich miejsc zaliczała się lewa część mojego Szczecina.

Pierwszy tydzień...

Drukuj PDF
...intensywny. Był ergometr, siłownia, handbike na powietrzu. Dziś kolejne badania wydolnościowe, a ich wynik był zaskakujący. Mam nadzieję, że dzięki temu uda się rozwikłać zagadkę mojego organizmu (ogromne wahania formy na + i minus) Za tydzień badania numer 3.

JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL

Szukaj

You are here