Ta wyspa to raj dla rowerzystów. Długo zastanawiałem się czy tam jechać w tym roku, czy przetrenować całą zimę na rolce i teraz bardzo się cieszę z dokonanego wyboru. Odskocznia w zimowym treningu, trochę relaksu. Bardzo lubię siedzieć nad naszym morzem, nad jeziorami. Tam Atlantyku i fal miałem dostatek.
Czas spędzany z moim team’em, wspólne posiłki, zabawa i oczywiście wielogodzinne treningi (czasem od śniadania do kolacji). Był czas na rozwiązywanie problemów, planowanie sezonu, taktyk, a dzięki pełnemu zapleczu technicznemu mój handbike wzbogacił się o kolejną „nowość”.
Zapraszam na blisko 9 min „wycieczki” po Lanzarote, m.in. przez Park Narodowy Timanfaya i kosmiczne El Golfo. Po takich treningach człowiek staje się młodszym (byłem podejrzewany o 22-27 lat, a raczej zachowywałem się tam przyzwoicie).





















